Pandemia COVID-19 a sport
11 października, 2020
DZIECIAKI NA ZDALNYM – SZKOŁA PRZETRWANIA
26 października, 2020

Kontuzja, która przekreśliła karierę zawodowca!

Ortopedia Sportowa: Kariera piłkarska, to nie tylko umiejętności, prawda?

Bartłomiej Konieczny: Oj nie, gdybym miał wymieniać, co składa się na sukces piłkarza, to przede wszystkim pokora, ciężka praca i mądrzy ludzie wokół.

OS: Jak się to zaczęło?

BK: Pochodzę z niewielkiej miejscowości w woj. lubuskim – Przytocznej. Zawsze mnie nosiło, więc za dzieciaka biegałem i byłem w tym całkiem niezły. Jednak ciągnęło mnie do piłki, którą z zapartym tchem oglądałem z tatą w telewizji.

Pamiętam doskonale, jak mając 12 lat nauczyciel historii zaproponował mi treningi w organizowanej przez niego grupie. Co prawda jego podopieczni byli starsi ode mnie o 4 lata, ale nie zniechęciło mnie to. Osiągnęliśmy kilka sukcesów, które podziałały na mnie bardzo motywująco.

Dziś mam własną szkółkę piłkarską Football4Pro i jak przypomnę sobie tamte realia, to nie mogę uwierzyć, że minęło już tyle lat. Wtedy trenowaliśmy 3 piłkami, bez bramek, w takich butach, jakie akurat były w szafie. Dziś moi piłkarze mają do dyspozycji 50 piłek, różnorodne boiska i obuwie dostosowane do każdej nawierzchni.

OS: Czyli w treningu dla młodzieży wiele się zmieniło na plus?

BK: Przede wszystkim zwiększyła się świadomość. Wybierając sport dla dziecka, bez względu na to, czy jest to piłka nożna, czy balet, powinniśmy stawiać na właściwe przygotowanie merytoryczne osób, którym powierzamy dzieci. To właśnie prawidłowe wzorce ruchu są kluczowe dla rozwoju młodych ludzi, którzy w przyszłości będą reprezentowali nas na dużych arenach.
OS: Jak Pan, jako zawodowiec, ocenia stopień przygotowania młodzieży do sportu kiedyś i dziś?
BK: Gdy ja zaczynałem, najważniejszy był wynik. Hasło „po trupach do celu” było zabawne, ale z biegiem lat przestało być tak śmiesznie. Sport zawodowy to wyrzeczenia, pot, krew i łzy. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Grając w Ekstraklasie, walczyliśmy o każdą minutę na boisku. Kontuzja? To Twój wyrok. Nie grasz, nie ma Cię. Miałem możliwość trenowania w wielu klubach i w każdym z nich pomysł na piłkarza był inny. Musisz być mocny, szybki, niezniszczalny. Regenerować się jak mityczny młody bóg.
Tu wielki pokłon w kierunku kadry medycznej i rehabilitacyjnej.
OS: Co się zatem stało, że zakończył Pan karierę?
BK: Nie wiem, w jakiej kategorii klasyfikować ten moment. Dla mnie to był pech, który przekreślił moje szczęście na boisku. Akcja w meczu, jedna z wielu, które kończą się upadkiem. Nie potrafię zliczyć, ile razy pozrywałem mięśnie, ścięgna. Ile razy upadałem i podnosiłem się. Ile razy wychodziłem na murawę, zaciskając zęby z bólu, ale z poczuciem, że robię coś ważnego, że na trybunach są ludzie, którzy na mnie liczą.
Ten jeden mecz był jednak kluczowy, bo zamknął mi drzwi do sportu zawodowego. Uraz kręgosłupa i milion myśli, że może jednak się uda.
Problem w tym, że poza byciem piłkarzem, wciąż byłem tatą, mężem, synem. Człowiekiem, który nie chce i nie zamierza poświęcić wszystkiego. Właściwa diagnoza i rehabilitacja pozwalają mi normalnie żyć. Normalnie na tyle, na ile to możliwe. Ale wstaję każdego dnia i przeciągam się jak kocur, by złapać pion. Jednak nauczony doświadczeniem przeniosłem je na to, co potrafię i kocham.
Mam własną szkółkę i jestem właścicielem agencji menedżerskiej GoldenEye Football Management. Moi podopieczni doskonale wiedzą, jakie mam podejście i co jest dla mnie ważne. Na meczach i turniejach krzyczę na całe gardło „technika!”. U mnie, może nie zawsze dzieci to doceniają od razu, nie jest najważniejszy wynik, a gra, motoryka, właściwy wzorzec ruchu. Gdy piłkarz mówi mi, że nie potrafi lewą nogą, to ja mu udowadniam, że przy treningu i motywacji, po czasie się po prostu udaje.

To samo w przypadku piłkarzy zawodowych, którym organizuję pracę. Na moim przykładzie uczę ich, że na pierwszym miejscu muszą stawiać swoje zdrowie i rozwój. Dziś jesteś piłkarzem, a jutro?

OS: Kiedy zatem warto zabrać młodego człowieka do ortopedy?
BK: Im wcześniej, tym lepiej. Nie czekać na objawy, nie czekać na ból. W szpitalu Św. Łukasza bada się młodych sportowców, amatorów i zawodowców pod kątem ich predyspozycji. Jak tylko organizowane są tego typu akcje, od razu wysyłam tam moich uczniów, by rodzice mieli spokojne sumienie względem zdrowia swoich dzieci. Ktoś by pomyślał, że jestem szalony, bo może się okazać, że część z nich będzie musiała odejść ze szkółki. Ale powinniśmy się czasem wszyscy zatrzymać i zastanowić, co jest naprawdę ważne. Pieniądze, sukces, rywalizacja – są bardzo ważne. Jednak to drugi człowiek, zaufanie i zdrowie są najważniejsze.

OS: Dziękujemy za rozmowę i cieszymy się, że młodzież w Bielsku-Białej ma szansę kształcić się pod okiem sportowców, którzy wiedzą, jak ważna jest profilaktyka w ortopedii. Zapraszamy zarówno dzieci, młodzież, jak i dorosłych i seniorów do Centrum Ortopedii Sportowej w Szpitalu św. Łukasza. 

Podobało się? Podziel się z innymi

Facebook

YouTube