Szpital św. Łukasza partnerem medycznym BBTS Podbeskidzie
4 listopada, 2020
Ogrzewać, czy chłodzić – oto jest pytanie
26 listopada, 2020

Uczeń bielskiej szkoły następcą Kubicy?

Zapraszamy Was na kolejny wywiad! Tym razem o swojej przygodzie ze sportem opowiedział nam David Wiszczor, który odważnie pędzi w stronę kariery w F1. Czy Robert Kubica będzie miał swojego następcę?

ORTOPEDIA SPORTOWA: Na początku powiedz, co łączy Cię  z Bielskiem, skoro urodziłeś się w Londynie.

DAVID WISZCZOR: Moi rodzice pochodzą z Cieszyna i przeprowadzili się do Wielkiej Brytanii, kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Ja urodziłem się na wyspach, ale czuję się Polakiem, często przyjeżdżamy w odwiedziny. Zimą w Beskidach jeździmy na nartach. Uczę się też w systemie edukacji domowej w szkole SMYK, właśnie w Bielsku, bo chcę dobrze mówić po polsku i dowiedzieć się rzeczy, których w angielskiej nie uczą. Chciałbym w przyszłości reprezentować Polskę!

OS: W Formule 1, jak się domyślam? Jak zaczęła się Twoja przygoda z wyścigami? Masz dwanaście lat, a już od kilku lat startujesz!

DW: Od zawsze interesowały mnie samochody, rajdy, wyścigi i prędkość. To w naszej rodzinie popularne hobby. Dziadek i tata są fanami sportów motorowych, zarówno Formuły 1, jak i rajdów na szosach. Amatorsko dwóch wujków też startowało w różnych wyścigach, więc i ja od małego się tym interesuję. Rodzice się śmieją, że znaczki samochodów rozpoznawałem szybciej niż litery!

OS: Kiedy wsiadłeś pierwszy raz do gokarta?

DW:  W 2017 roku, przed moimi dziewiątymi urodzinami. Rodzice kupili pierwszego profesjonalnego gokarta klasy Honda Cadet. Pierwszy sezon był dla mnie czasem nauki. Musiałem się sporo dowiedzieć, nabrać pewności za kółkiem, poznać bolid. Licencję wyścigową Motorsport UK zdobyłem w czerwcu 2018 i w tym samym miesiącu wystartowałem w swoim pierwszych zawodach na torze. W kolejnym wyścigu miesiąc później zdobyłem swój pierwszy puchar, wygrywając w kategorii nowicjuszy. Wtedy jeszcze bardziej polubiłem wyścigi i wiedziałem, że chcę się tym zająć na poważnie!

OS: Pierwszy, czyli jest ich więcej?

DW: Trochę się już ich nazbierało. W sezonie 2019 miałem już kilka zwycięstw i regularnie kończyłem wyścigi w pierwszej dziesiątce. Ten rok zapowiadał się jeszcze lepiej, ale lockdown na kilka miesięcy przeszkodził w startach. Tory zamknięto od połowy marca. Wykorzystałem ten czas na szlifowanie swoich umiejętności w wyścigach online na symulatorze Kart Sim, ale moi rodzice zadbali również o podtrzymanie mojej kondycji sportowej oraz właściwej motoryki.

Po otwarciu torów w lipcu, na szczęście mogliśmy wrócić do prawdziwych treningów. Tak mi tego brakowało, że wygrałem wyścig na Camberley, pobijając rekord toru (okrążenia) ustanowiony 6 lat temu. Tydzień później wygrałem swój kolejny wyścig, tym razem na Forest Edge. Reszta sezonu idzie dobrze, póki co zostało kilka wyścigów, a w klasyfikacji generalnej mam sześć punktów przewagi, więc mam cichą nadzieję na zwycięstwo.

OS: Mówiłeś, że jeździsz na nartach, więc sport dla Ciebie to nie tylko tor.

DW: Bardzo lubię sport! Zresztą, w bolidzie trzeba być szczupłym, bo nadwaga nawet kilograma, czy dwóch potrafi zrobić wielką różnicę w prędkości całego wyścigu. Mam kilku kolegów, którzy z tego powodu musieli zrezygnować ze startów. Na szczęście lubię ruch: jeżdżę na rowerze, na nartach, jak już mówiłem, pływam. I uwielbiam piłkę nożną, kilka wieczorów w tym tygodniu spędziłem nad zadaniem domowym, zerkając w telewizor, bo było kilka świetnych meczów! Moją drużyną numer jeden jest Manchester United! Gdybym nie startował na torze, pewnie trenowałbym football! Lockdown wykorzystałem także na ćwiczenia motoryczne , bo wbrew pozorom to jest ważne, gdy siedzi się w bolidzie. Pozycja siedząca nie jest zbyt wygodna dla kręgosłupa, zdarzają się też kontuzje, więc takie ćwiczenia są ważne dla kierowców! Miałem swój trening, ale ortopeda pomógł mi dobrać zestaw ćwiczeń wzmacniający właśnie kręgosłup.

OS: Dobrze, że o tym mówisz. W naszym Centrum Ortopedii Sportowej nagłaśniamy potrzebę właściwego przygotowania zawodników w każdej dziedzinie sportu. Nie tylko leczymy kontuzje, ale edukujemy naszych podopiecznych, aby we właściwy sposób przygotowali się do treningów, czy zawodów.

Czyli zanim zacząłeś startować, rodzice sprawdzali, czy masz predyspozycje do tej właśnie dziedziny sportu?

DW: Nie, nie trafiliśmy na takie badania na wyspach, ale podczas wakacji w Polsce w sierpniu odwiedziłem Was i podczas konsultacji z ortopedą okazało się, że dobrze wybrałem. Nie wiem, czy by mnie zniechęciło, gdyby wyniki były inne, ale na szczęście nie muszę się zastanawiać. Sam pomysł jest fajny, mam dwójkę młodszych braci i rodzice też ich chcą na takie konsultacje zabrać. Ortopeda pomógł mi też dobrać ćwiczenia, jak już mówiłem.

Konsultacja ortopedyczna – UMÓW WIZYTĘ

OS: To jakie masz plany na przyszłość?

DW: Na tę najbliższą, plany już realizuję powoli. Jako dwunastolatek żegnam się z kategorią Honda Cadet, bo obowiązują ograniczenia wiekowe. Muszę tylko zakończyć w niej sezon, o czym już mówiłem, ale w ubiegły weekend miałem okazję startować w nowym, większym gokarcie. Szybszy i daje mi więcej frajdy! Finał wyścigu London Cup, już w kategorii Mini Rok, musiałem rozpocząć z ostatniej pozycji, ponieważ za obluzowany zderzak w półfinale, tuż przed metą, skończył się dyskwalifikacją i karą startu z końca całej stawki. Dałem z siebie wszystko i udało się wskoczyć na podium, na miejsce trzecie. Choć nie było to pierwsze miejsce, mam ogromną satysfakcję, że się udało wyprzedzić tylu zawodników, zwłaszcza że był to pierwszy start w nowym bolidzie. Wraz ze zmianą klasy pod uwagę bierzemy starty w prestiżowej serii Super One oraz starty w seriach europejskich. No ale to już zależy niestety od finansów. Rodzice bardzo mi we wszystkim pomagają i wspierają, wszystko podporządkowane jest moim startom, bo niemal każdy weekend spędzamy w trasie na któryś z torów. Jeśli się uda znaleźć sponsora, będę mógł pomyśleć o startach poza Wielką Brytanią. Bardzo bym chciał wystartować w rozgrywanym w Trzyńcu, a zaliczanym (z powodu braku toru) do polskiej serii startów, wyścigu. Wtedy cała rodzina z Polski mogłaby choć raz kibicować mi na żywo. Co tydzień zasiadają do relacji w internecie albo transmisji na Youtube! Dużo to dla mnie znaczy!

OS: A dalsze plany?

DW: Moim marzeniem jest Formuła 1. Oczywiście trzeba mieć ogromne szczęście, żeby dostać się do tej pierwszej ligi, ale zapału, cierpliwości, chęci mi nie brakuje! Droga tam prowadzi jeszcze przez kilka etapów, ale zrobię wszystko, by tam trafić. Na wyniki składa się wiele czynników, takich jak moja sprawność fizyczna, umiejętności, zaangażowanie. Mam wspaniały support z strony rodziny, lekarzy, fizjoterapeutów, którzy dbają o mnie każdego dnia.

OS: Czyli następca Kubicy?

DW: Bardzo bym chciał! W sumie on podobnie zaczynał, jego ojciec też był pierwszym trenerem i wspierał go tak, jak mój tata mnie.

OS: A gdyby ktoś chciał śledzić dalsze Twoje dokonania, to gdzie można Cię znaleźć?

DW: Można oczywiście polubić mój profil na FB czy Instagramie, czasem pisze o moich startach Polish Karting (portal i magazyn), gazeta z miasta rodziców też już o mnie pisała i chcą w przyszłości dalej to robić. Starty w Super One są transmitowane na żywo w internecie, więc można kibicować w trakcie wyścigów, jeśli ktoś miałby ochotę. Byłoby super! Szukajcie numeru 47, bo komentatorom trudno wymówić moje nazwisko!

OS: Zatem życzymy upragnionych startów w Formule 1, a po drodze wielu sukcesów. Trzymamy kciuki i mamy nadzieję, że 47 będzie się kiedyś tak z Tobą kojarzyło, jak 7 z Cristiano Ronaldo czy 9 z Robertem Lewandowskim!

DW: Bardzo dziękuję!

OS: My również. I zapraszamy dzieci i młodzież, by podobne testy predyspozycji sportowej wykonywała na początku swojej sportowej kariery! Centrum Ortopedii Sportowej Szpitala św. Łukasza kompleksowo otacza profesjonalną opieką zarówno amatorów, jak i zawodowców w każdym wieku. Sport płynie nam we krwi, więc z ogromnym zapałem wspieramy Pacjentów w dążeniu do celu. A tym celem dla Davida jest F1! 

 

zdjęcia: Stu Stretton Media i archiwum prywatne

 

 

 

 

 

Podobało się? Podziel się z innymi

Facebook

YouTube